Blog młodej mamy dwójki dzieci o niedużej różnicy wieku. Jest on dla mnie pewnego rodzaju odskocznią. Opisuję elementy naszego życia, daję porady innym rodzicom, umieszczam recenzje produktów dla dzieci. Wyrażam na swoje "ja". Część wpisów tworzy taki mój pamiętnik. Staram się w nim "uchwycić" chwile i zapisać rzeczy warte zapamiętania, które mogą przydać się również innym. Ciągle się rozwijam i szukam nowych tematów, chcę być inspiracją dla innych.

wtorek, 28 marca 2017

"O dziewczynce co kask nosiła"- śmieszne? Wcale nie!

Opowiem Wam historię o dziewczynce- Kaskaderce.

Nie była to dziewczynka nad wyraz odważna, ani taka, która grała niebezpieczne sceny (choć może troszkę).
Była to dziewczynka, która nosiła kask. Nosiła go będąc w domu, powiedzieć by się chciało w domowym zaciszu, ale to zacisze troszkę zaburzał jej brat. Kochał Kaskaderkę nad życie. Podobnie jednak kochał swoje misie, samochody, klocki i książeczki. Nie bardzo mógł zrozumieć, że teraz te misie, książeczki, klocki i samochody interesują także Kaskaderkę. Chłopczyk miał 2 latka, więc jak to z dwulatkami bywa, czasami złe emocje brały górę i niestety Kaskaderka obrywała robiąc głową głośne BAM! o podłogę.
Któregoś dnia, rodzice martwiąc się o swoją córeczkę zakupili jej kask. Tak oto Julka stała się Kaskaderką.
Śmieszny pomysł? Może i wygląda śmiesznie, ale śmieszne to na pewno nie jest.




Zaczynając od początku:
Gdy urodzi się maluszek, chronimy jego główkę. Tyle jest teraz różnych wynalazków, nawet podusie antywstrząsowe do wózka i fotelika, które mają zminimalizować mikrowstrząsy podczas jazdy. Nawet małe wstrząsy mogą uszkodzić mózg dziecka. 


Teraz wyobraź sobie sytuację, w której głowa dziecka ląduje na podłodze z dużym hukiem i to kilka razy dziennie, czasami nawet kilka razy w ciągu godziny.

Każde to uderzenie naraża mózg maleństwa na uszkodzenie.

W mojej sytuacji to Olek zazwyczaj popycha Julkę, ale zdarza się też, że sama się przewróci. Wstaje na nóżki za meble, czasem się pośliźnie, straci równowagę.

My, jako rodzice staramy się chronić dziecko przed niebezpieczeństwem. Chcemy dla niego jak najlepiej.
Zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić, żeby Julce nie stała się krzywda?


Patrzeć na dzieci nieustannie- chyba niemożliwe. Staram się ich nie zostawiać razem samych, ale niestety z wc skorzystać muszę, robić coś w domu i czasem niestety tak się nie da. Nawet jeśli ich rozdzielę, jeden jest ze mną, czasem wystarczy obrócić głowę i tego jednego nie ma a zaraz wypadek gotowy.
Tłumaczyć Olkowi, mówić do niego- jak najbardziej. Tłumaczę, tłumaczę, mówię, mówię. Ale niestety to jest dwulatek, czasem przyswoi, czasem nie, za chwile się powtarza.
Poprosić Julkę by się nie przewracała? Hmm...

W końcu szperając po internecie, przypomniawszy sobie rozmowę z koleżanką, postanowiłam rozejrzeć się za kaskiem. Ale nie takim plastikowym, jak na rower. Są specjalne kaski "do nauki chodzenia".
Bo wyobraźcie sobie niemowlę z plastikowym kaskiem, dość ciężkim, w którym główka może się zapocić, noszącym go przez kilka godzin dziennie.

Postanowiłam- kupuję kask!
Mówiąc o tym komukolwiek, słyszałam podśmiechiwanie. Czy to jest śmieszne? Nie! No może wygląd dziecka w kasku troszeczkę , ale cała sytuacja śmieszna nie jest.
Przyznam, że gdy kiedyś rozmawiałam o kaskach z koleżanką, też wydawało mi sie to być śmieszne. Bo po co ten kask?
Olek np nie potrzebował. Radził sobie, a jak się trochę uderzył, to uczył się, ze musi być ostrożny.
Tylko, że dzieci są różne, sytuacje są różne!
Nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka.

Teraz to wiem.

Jeśli masz podobny problem jak ja, martwisz się o swoje dziecko, bo zaczyna poznawać świat a jego główka narażona jest na uderzenia...
...nie przejmuj się reakcją innych i kup kask.

Po co mieć później wyrzuty, ze nie uchroniło się dziecka przed urazem.
Wiadomo, przed wszystkim nie da się uchronić. Ale jeśli przed czymś można lub ryzyko można zminimalizować to dlaczego nie?

Na rynku jest dostępnych wiele tego typu kasków. Ceny tez są różne.
Nasz kosztował 45 zł.
Bezpieczeństwo dziecka z pewnością jest warte więcej.
Przecież każdy che dla swojego dziecka jak najlepiej.


Byłabym zapomniała. Święta Wielkanocne tuż tuż. Jako, ze jestem zwolennikiem tradycyjnych kartek, postanowiłam wysłać je i w tym roku. Mam niestety daleko do poczty, bo mieszkam na wsi. Z pomocą przyszła mi Poczta Kartkowa. Karteczki wysłane bez wychodzenia z domu:)


Poświęciłam trochę czasu na napisanie tego wpisu. Będzie mi miło, jeśli napiszesz, co o tym myślisz, zostawisz po sobie ślad:)

Do następnego!

6 komentarzy:

  1. Z kaskiem się nigdzie nie spotkałam, ale widziałam takie poduszki chroniące tył głowy. Poczatkowo myślałam o czymś takim, ale partner mnie wyśmiał mówiąc że nie można chronić dzieci przed wszystkim. Ostatecznie okazało się, że Ala na szczescie rzadko sie wywraca. Teraz od 2 tygodni stawia pierwsze kroczki i jak upada to na pupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy synku też uważałąm to za dziwne, jednak teraz sytuacja się zmieniła.. Niestety Olek popycha siostrę, co mogłoby się źle skończyć. Ja nie słyszałam o tych poduszkach:)

      Usuń
  2. super przydatny " gadżet "

    Miłego i słonecznego dnia kochana :) :* Udanej środy ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No i fajny pomysł. I wgl super sposób na biznes, takie kaski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. śmieszne..nie śmieszne. może śmiesznie w nim wygląda :)
    pierwszy raz słysze o takim kasku. bezpieczeństwo naszej Pociechy jest bardzo waażne ale nie wiem czy bym się zdecydowałam. mam jedno dziecko, przy dwójce byc moze myślałabym inaczej. najważniejsze że u Was doskonale się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń