Blog młodej mamy dwójki dzieci o niedużej różnicy wieku. Jest on dla mnie pewnego rodzaju odskocznią. Opisuję elementy naszego życia, daję porady innym rodzicom, umieszczam recenzje produktów dla dzieci. Wyrażam na swoje "ja". Część wpisów tworzy taki mój pamiętnik. Staram się w nim "uchwycić" chwile i zapisać rzeczy warte zapamiętania, które mogą przydać się również innym. Ciągle się rozwijam i szukam nowych tematów, chcę być inspiracją dla innych.

piątek, 10 marca 2017

Mamo, zrób coś dla siebie


Zachodzisz w ciąże. Rodzisz dziecko.
Maluszek opanowuje Twoje życie. Jest pępkiem Twojego świata.
Opiekujesz się nim. Dajesz to co najlepsze.









Jedziesz na zakupy.
Masz kupić coś sobie. Ale przecież lepiej kupić coś dziecku.

Ty obędziesz się bez bluzki, spodni, czy butów. Bo przecież te, które masz już kolejny sezon nie są jeszcze takie złe.

Maleństwo na pewno ucieszy się z kolejnych bodów, setnej grzechotki, 50-tej przytulanki, czy 80-tej książeczki.






Chodzisz z dzieciątkiem na spacery. Zabierasz go na plac zabaw.
Dziecko jest praktycznie wszędzie.

Ale gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Czasem zapominasz o samej sobie.

Przecież Ty też potrzebujesz czegoś dla siebie.
Nowej sukienki, nowych butów.

Zasługujesz na to! Przecież tyle robisz w domu, zajmujesz się nieustannie dzieckiem. To praca wręcz na 3 etaty.

I właśnie.. Tobie, jak każdemu innemu, też powinno przysługiwać wolne.
Tylko musisz o tym pomyśleć i musisz tego chcieć.
Wiem, wiem. Ciężko jest zostawić dziecko w domu, a samej gdzieś iść. W końcu nikt inny nie zna dziecka tak dobrze, jak Ty sama.

Ale nie martw się, babcia, czy ciocia tez sobie poradzą!

Tobie też należy się chwila na zakupach, relaks na basenie.
Czas na dbanie o formę, na rozmowę z koleżanką. Spacer sam na sam ze swoim mężczyzną, kino...


I uwierz. Nie piszę tego bez powodu. Do niedawna ciągle siedziałam w domu. Dzieci, sprzątanie, dom i tak w kółko.

Dlaczego?

Nie przez to, że ktoś mi kazał, że mąż mnie nigdzie nie puszczał.

Winna byłam ja!

Miałam problem..
Nie potrafiłam zostawić dzieci z nikim... Nie potrafiłam odpuścić sobie kupna kolejnej zabawki czy dziecięcego ubranka i w zamian kupić coś sobie.

Ale w pewnym momencie po prostu poczułam, że nie czuję się do końca szczęśliwa.

I nie czuję się złą matką, a wręcz przeciwnie.





Dzieci dają mi ogromne szczęście. Lecz do tego szczęścia od dzieci trzeba dołożyć jeszcze coś od siebie.

I w końcu zmieniłam to!

Gdy potrzebuję czegoś, rozmowa z babcią, dzieci zostają z nią.

Czuję, że powinnam zrobić coś ze swoją formą, swoim ciałem- zaczęłam jeździć na zumbę.

Chcę spełniać się zawodowo, oczywiście na tyle, ile mogę w tej chwili- pomagam w nauce drugoklasiście.

Mam ochotę na wyjście sam na sam z mężem- idę, a dzieci zostają z dziadkami.

To wszystko sprawia, że teraz czuję się szczęśliwsza. Dzięki temu mam więcej radości z zabawy z dziećmi. Większą chęć nawet na prasowanie czy sprzątanie.

To sprawiło, że moje życie jest lepsze.

I nie..nie myśl sobie, że łatwo mi zostawić dzieci.. Oj nie.. Dalej mam z tym problem i walczę.

Ale wiem, że czasem potrzebuję chwili dla siebie.


Wiem też, że dzieci są pod dobrą opieką.



Jesteśmy mamami, ale też ludźmi. Mamy swoje potrzeby i pamiętajmy o tym. Dzieci są najważniejsze, ale my i nasze potrzeby też jesteśmy bardzo ważne.




Nie pozwólmy na to, żeby czuć się źle we własnym życiu. Nasze szczęście jest w naszych rękach i nie pozwólmy mu od siebie odejść:)


Wpis powstał pod wpływem chwili. Jest to po części tekst terapeuteczny dla mnie samej. Chciałam jednak, żeby ktoś inny go przeczytał, bo na pewno nie jestem sama. Jeśli już na niego trafiłaś/łeś napisz, co o tym myślisz. Możesz to zrobić pod wpisem lub u mnie na fanpage "Mamcie Dwie". Może Twoja sytuacja jest podobna, albo wręcz przeciwnie?
Chętnie poczytam o Twojej sytuacji, spostrzeżeniach.



Maskotki: Skrawekduszy.pl

15 komentarzy:

  1. Zauważyłam że coraz więcej osób dochodzi do takich wniosków i bardzo dobrze!!! Trzeba o tym mówić!
    Póki co jeszcze tego nie czuję i z tym problemów nie mam, może że względu na to, że w ciąży też się funkcjonuje inaczej niż z dzieckiem. A jak to będzie będę się przekonywać już niedługo xp

    Ale fantastycznie że doszłas do takich wniosków. Trzeba to sobie w jakiejś chwili uświadomić samemu. Warto robić coś dla siebie ;) jakąś przyjemność, spędzić czas z partnerem bez dzieci, wyjść z koleżanką, zadbać o urodę albo znaleźć wolna chwile na przyjemność;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie długo to nie docierało. Ale w końcu dotarło... Różne mamy charaktery, ale wiele z nas ma podobny "problem". Zobaczysz jak to będzie u Ciebie, ale pamietaj o sobie;)

      Usuń
  2. Super tekst. Szkoda, że tak mało mam dba o siebie. A szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko ;)
    Ja gdy spedzalam przez pierwsze pół roku z coreczka 24h, siedem dni w tygodniu, to byłam tak jakby psychicznie zmeczona. Zdecydowalam pójść na studia dzienne(mgr). Na początku zalowalam, ze nie bede widziec wszystkich osiagniec córeczki..a po za tym bardzo mi jej brakowalo, dalej brakuje, gdy jestem na uczelni. Ale wiem, ze robie to tez dla niej, zeby zdobyc dobra prace i zapewnic jej wszystko co potrzebne. Gdy wracam to mam tyle energii, zeby sie nia zająć. Dzieki temu bedzie Nam latwiej, gdy przyjdzie czas przedszkola itp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. studia, szkoła.. Do tego jeszcze się nie przemogłam.. Choć mam postanowienie że idę w październiku. Mąż ma mnie przypilnować i przyjaciółka. Raczej więc to zrobię, bo tak jak piszesz, to też dla dzieci:)

      Usuń
  3. Świetny wpis  :) mam nadzieję że coraz więcej mam będzie pamiętało o sobie   :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) Mam nadzieję, że ten wpis pomoże innym to zrozumieć, jeśli ktoś ma podobnie jak miałam ja

      Usuń
  4. Ja początkowo miałam problem z wychodzeniem. Ala tylko na piersi, nie umiałam odciągać, więc nie chciałam wychodzić, ani obarczać nikogo opieką nad dzieckiem gdzie nie było wiadomo, czy nie zgłodnieje szybciej. Więc po prostu zabierałam ją ze sobą - na zakupy, do fryzjera, na kawę. I nie przeszkadzało mi to. Dopiero gdy nauczyła się jeść stałe posiłki zaczęłam wychodzić i zrozumiałam jakie to piękne wyjść bez dziecka, bez pchania wózka. Teraz idę do pracy, więc pewnie po powrocie będę chciała się nia nacieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie byl ten sam powód, ale tak potem nie mogłam się przełamać.. potem druga ciąża, znów to samo... no i w końcu teraz.. Tzn nie żebym w ogole nigdzie nie wychodzila..ale jednak bylo tego malo..

      Usuń
  5. Przyznaję, że póki co moje życie, poza dzieckiem, przestało istnieć. Muszę spróbować to w najbliższym czasie zmienić, bo inaczej przyjdzie mi zwariować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się karmi piersią to ciężko.. Rozumiem to.. Ale pamięta żeby też znaleźć czas dla siebie, bo tak jak piszesz, możesz zwariować

      Usuń
  6. Długo miałam wyrzuty sumienia jak kupiłam coś sobie. Nie wychodziłam nigdzie bez dziecka, wszystko co kupowałam to tylko jemu, a jak już zrobiłam wyjątek to źle się z tym czułam. Na szczęście z tego sie wyrasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądry wpis ;) ja nie lubię dzieci i nie chce ich mieć ;-) wole żyje ja mąż i chomik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis. Brawa dla Ciebie mama to tez człowiek, choć czasem przypomina niezniszczalnego robota. Ja raczej nie wychodzę nigdzie, ale mam w ciągu dnia chwile tylko dla siebie, mąż przejmuje dzieci, a ja czytam książki i odchodzę do własnego świata to moja najlepsza rozrywka.

    OdpowiedzUsuń