Blog młodej mamy dwójki dzieci o niedużej różnicy wieku. Jest on dla mnie pewnego rodzaju odskocznią. Opisuję elementy naszego życia, daję porady innym rodzicom, umieszczam recenzje produktów dla dzieci. Wyrażam na swoje "ja". Część wpisów tworzy taki mój pamiętnik. Staram się w nim "uchwycić" chwile i zapisać rzeczy warte zapamiętania, które mogą przydać się również innym. Ciągle się rozwijam i szukam nowych tematów, chcę być inspiracją dla innych.

czwartek, 5 stycznia 2017

Drogi rodzicu- na wszystko przyjdzie pora

Rodzi się dziecko, maleńkie. Śpi, je, je , śpi.
Jako rodzice nie możemy się doczekać aż zacznie siadać, raczkować, bawić się, biegać, mówić...

Nasi zawsze pomocni dzaidkowie, babcie, ciocie "dobra rada" mówią "posadź go/ją i obłóż poduszkami", "wsadź do chodzika", "mów jak najprościej, to zaraz będzie powtarzać".
Terefere...

Po co to przyspieszać? Każde dziecko ma przecież swoje tempo i nie należy tego zbytnio przyspieszać, bo można narobić więcej szkód niż pożytku.

Nie powiem, bo przy pierwszym dziecku nie mogłam doczekać się wszystkiego. Chciałam żeby Oluś już siedział, chodził.
Nie mogłam się doczekać, pomagałam mu w nauce, ale bez przesady. Nie da się nie wiadomo jak przyspieszyć rozwoju dziecka, no i właściwie po co?

Teraz mam drugie dziecko i wiecie co? Czasami chciałabym zwolnić czas... Chciałabym żeby mój dzidziuś jak najdłużej nim pozostał.. No ale tak się nie da.
Po prostu jest jak jest. Nic nie napędzam. Cieszę się nowymi osiągnięciami.

Julka kilka dni temu skończyła 7 miesięcy. Dużo ludzi pyta mnie, czy już siedzi. Nie, nie siedzi jeszcze. Owszem, posadzona przeze mnie utrzyma się na chwile, na kolanach oparta o mnie też siedzi stabilnie. No ale czy to jest takie prawdziwe siedzenie? No nie.
Ja jednak wiem, że rozwija się prawidłowo i lada dzień może to nastąpić, ale nie przyspieszam tego.

Pamiętam, że gdy Oluś zaczął wstawać na nogi wiele osób chciało go już prowadzić za ręce. On zwyczajnie nie chciał, nie był gotowy na chodzenie. Miał pchacza. Któregoś dnia wstał i zaczął z nim chodzić. Tydzień po roczku zaczął chodzić sam. Bez ciągnięcia na siłę za rączki, bez chodzika...

Teraz czekam, aż synek zacznie mówić. Wiadomo, nie jest tak, że wcale nie mówi. Chodzi mi o taką bardziej rozwiniętą mowę. No i znów "ciocie dobra rada" mówią, że powinnam mu upraszczać i mówić "am" zamiast jesć, "tutu"? wtf- podobno pić, "baba"- wiadomo babcia, "ajci"? co to znaczy w ogóle?!, "papać", "buma" i całe mnóstwo innych. Tylko co to w ogóle ma oznaczać? Przecież skoro moje dziecko reaguje na słowo "jeść", idziemy an spacer" itd to znaczy, że to rozumie. Ja wiem, że dziecko samo sobie upraszcza słowa. To nie oznacza, że mamy mu to nasuwać i ta do niego mówić. Wolę poczekać aż synek zacznie mówić później a poprawnie, niż szybko, a tak, że będę musiała go ciągać po logopedach.

To samo z sadzaniem, wstawianiem do chodzików. Przeciez lepiej poczekać, niż potem gonić na gimnastyki korekcyjne i do ortopedów..

Drogi rodzicu, każde dziecko rozwija się swoim tempem. Daj mu samemu nauczyć się siadać, chodzić, mówić. Wspieraj go w rozsądny sposób. Miej na uwadze, że dzieci są różne i dane czynności będą wykonywać w różnym czasie. Książki tylko ogólnie podają zarys kiedy,co dziecko powinno robić. 

Na wszystko przyjdzie pora.

Poświęciłam trochę czasu na napisanie tego wpisu. Będzie mi miło, jeśli napiszesz, co o tym myślisz, zostawisz po sobie ślad:)

Do następnego!


9 komentarzy:

  1. Oj coś o tym wiem, sama pisałam u siebie o tych wszystkich wyścigach. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i to ani wina ani sukces rodziców. Lepiej trochę poczekać, ale wiedzieć, że dziecko jest naprawdę gotowe by siedzieć, raczkować, stać czy chodzić. Inna sprawa, że część rodziców uważa posadzenie dziecka za to, że ono już SAMO potrafi siedzieć lub gdy kilkumiesięczne słowo bawi się jezykiem wiec wyjdzie mu baba albo mamamama i oczywiście, że jego dziecko już powiedziało pierwsze słowo ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo trafne spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dodałbym jedną rzecz. owszem kazde dziecko rozwija sie po swojemu, ale jeżeli przy urodzeniu punktacja była niska, to lepiej chuchać i dmuchać. wiem coś o tym....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie znalazłam się w takiej sytuacji, ale wiadomo, że są różne sytuacje, a gdy istnieje ryzoko, że może być coś nie tak, postępujemy nieco inaczej

      Usuń
  4. Dokładnie. Zgadzam się. Zuzia gdy się urodziła miała 10pkt. Ma 14msc i jeszcze nie chodzi. Za to bardzo szybko raczkuje, układa wierze z klocków, ogląda książeczki. Na wszytko będzie odpowiednia pora...dla niej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie, dzieci rozwijają się w swoim tempie, nie ma co porównywać, chyba, że już faktycznie coś nas niepokoi. Ale w większości przypadkach dzieci nauczą się wszystkiego w swoim czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie, nie ma co przyspieszać. Choć ja muszę się przyznać, że zawsze cieszyłam sie z tych osiągnięć mojego synka, które zdobywał. I starałam się nie przyspieszać, bo jak piszesz, ten czas tak szybko biegnie... A "dobre rady" osób trzecich puszczałam mimo uszu:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń