Blog młodej mamy dwójki dzieci o niedużej różnicy wieku. Jest on dla mnie pewnego rodzaju odskocznią. Opisuję elementy naszego życia, daję porady innym rodzicom, umieszczam recenzje produktów dla dzieci. Wyrażam na swoje "ja". Część wpisów tworzy taki mój pamiętnik. Staram się w nim "uchwycić" chwile i zapisać rzeczy warte zapamiętania, które mogą przydać się również innym. Ciągle się rozwijam i szukam nowych tematów, chcę być inspiracją dla innych.

środa, 7 grudnia 2016

Zła matka czy bunt dwulatka?

Mój Oluś, urodził się 28.12.2014 roku jako śliczne, zdrowe maleństwo. Ważył wówczas 3.540 i mierzył 56 cm.
Do tej pory wychował się bezproblemowo. Jako niemowlę był spokojny (na ile niemowlę spokojne być może). Nie przysparzał problemów, rozwijał się prawidłowo.

W grudniu moje maleństwo kończy dwa latka. Śliczny mój, kochany synek. Hmm tylko, że z tego kochanego synka, czasem robi się diabełek.

Już jakiś czas temu włączył się mu tryb "ja wszystko sam". Jakoś nauczyłam się z tym funkcjonować, nie pomagać mu jeśli nie trzeba. Tylko niestety, czasem tak jest, że on sobie na prawdę nie daje rady, delikatnie chce pomóc lub np nie rozumiem co on chce zrobić, osiągnąć. I wtedy zaczyna się..
Z aniołka robi się diabełek. Krzyk, tupanie nogami, wrzask, bek, nawet celowe robienie sobie krzywdy.
Jeszcze gorzej jest, gdy coś pójdzie nie po jego myśli lub nie dostanie tego, co chce.

Mieszkamy w domu, ale jakby dwumieszkaniowym, ściany nie są dźwiękoszczelne. Z ulicy na pewno niejednokrotnie słychać wrzask. Takie sytuacje zdarzają się tez czasem (choć duuużo rzadziej) po za domem. Ludzie to patrzą na mnie czasami jak na WYRODNĄ LUB ZŁĄ MATKĘ. Zresztą sama się tak czasami czuję.

Zanim zostałam mamą, widząc takie rzeczy np w sklepie myślałam sobie "no rozwydrzony bachor".
Teraz już jednak tak nie myślę.
Zrozumiałam, że dzieci wkraczają w taki etap.

https://www.google.pl/search?q=bunt+dwulatka&safe=off&espv=2&biw=1920&bih=950&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj8h7705OLQAhUEiiwKHRqvCd8Q_AUIBigB#imgrc=_gO3BHAjriiWDM%3A



Jak podaje Wikipedia


"Bunt dwulatka – zespół zachowań małego dziecka, pojawiający się mniej więcej między 18. a 26. miesiącem życia (może to nastąpić do dwóch miesięcy wcześniej lub znacznie później, zależnie od stopnia rozwoju osobniczego).

Dziecko w wyżej wymienionym okresie zaczyna zdawać sobie sprawę z różnicy między oczekiwaniami a możliwością ich spełnienia. W przypadku, kiedy nie może spełnić swych pragnień (np. poprzez zakaz rodzicielski) pojawia się nowe dla niego uczucie frustracji i gniewu, pogłębiające się zwłaszcza w fazach zmęczenia, bądź głodu. Dziecko poznaje w tym okresie siłę swojej woli, możliwość samostanowienia i przeciwstawiania się rzeczywistości. Sprawdza też zakres możliwości manipulowania rodzicami i szerokość pola stawianych ograniczeń. Jest to też jeden z pierwszych, naturalnych kroków ku samodzielności. Z uwagi na nie w pełni rozwiniętą umiejętność kontrolowania emocji, dziecko popada jednak wtedy w huśtawkę skrajnych nastrojów, ze szczególnie silnie eksponowanym gniewem i złością. Sprawia to, że okres buntu jest bardzo trudny dla wzajemnej relacji rodzic – dziecko."

 

Jak radzić sobie z buntem dwulatka?


UPRZEDZAJ DZIECKO, CO SIĘ WYDARZY- zauważyłam, że Olek dużo łagodniej reaguje, jeśli wie, co się stanie, np że za chwilkę wracamy z pola do domu, niż jeśli wezmę go do domu nagle.

NIE PYTAJ, TYLKO RÓB- Olek często ma tak, że jeśli przychodzi coś zrobić, np jeść, kąpać się, a on jest zajęty zabawą, to nie chce iść tego robić. W takich sytuacjach nie pytam go "czy idzie jeść", tylko mówię: "Olusiu idziemy jeść", wcześniej uprzedzając o tym, że zaraz będzie posiłek.

ODWRÓĆ UWAGĘ- Jeśli dziecko zaczyna się buntować, postaraj się jak najszybciej odwrócić jego uwagę. Zajmij go czymś interesującym.

UNIKAJ SYTUACJI, W KTÓRYCH MOŻE DOJŚĆ DO BUNTU- Jeśli np Twoje dziecko często domaga się słodyczy, nie trzymaj ich na wierzchu. Dzięki temu nie będzie ich widział i pokusa będzie mniejsza, przez to i mniejsze szanse na frustrację.

ZAMIEŃ NIE, NA TAK- O ile oczywiście to możliwe. Olek co jakiś czas dostaje słodycze. Nigdy nie daję mu ich przed obiadem, ale zdarza się, że wtedy się o nie upomina. W takich sytuacjach staram się zamiast powiedzieć "Nie, teraz nie dostaniesz, bo będzie obiad" mówię "Tak, dostaniesz słodycz, ale najpierw trzeba zjeść obiad". Pamiętaj tylko, by dziecku nie obiecywać, jeśli nie masz zamiaru tego spełnić.

ZASTANÓW SIĘ- Zastanów się, czy aby powód do buntu nie jest słuszny. Olek jeszcze nie mówi, gdyby mówił, czasem może byłoby łatwiej, ale w sytuacji buntu staram się ją zawsze przeanalizować, czy aby moje dziecko nie ma ku temu powodu, a jeśli ma, rozwiązać sprawę.

NIE KRZYCZ- Nie krzycz na dziecko podczas buntu, najlepiej nie okazuj złości, zdenerwowania, tylko nie zwracaj uwagi. Po skończonej fazie buntu porozmawiaj z dzieckiem, przytul je.

Uff niestety ciężki to jest okres. Wiem jednak, że to mija.

A Wy drogie mamusie, drodzy tatusiowie, przerabialiście to? Jak sobie radziliście?


  Musiałam chwilkę przysiąść, by powstał ten wpis (a przy dwójce dzieci to nie takie proste). Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad, napiszesz coś od siebie:)
Do następnego!

21 komentarzy:

  1. Moja Ala ma dopiero 9 miesięcy, wiec jeszcze mamy to przed sobą. Ale jako studentka opiekowałam sie ponad 2-letnim chłopcem i wiem, co to jest bunt 2-latka. U niego również mogło to być spowodowane tym, że niewiele mówił, wiec nie zawsze mógł się porozumieć z dorosłymi. Ale zauwazyłam, że u niego konsekwencja pomogła. Pamiętam, że pierwsze 2 tyg opiekowałam się nim przy obecności jego babci tak, bym mogła lepiej poznac chłopca. I jak on miał moment buntu to ona go głaskała, brała na ręce - cóż, kochając dane dziecko pewnie sama miałabym taki odruch. Jednak ja zastosowałam metodę przeczekania. Np gdy jego mama prosiła mnie byśmy poszli na godzinny spacer, a on tuż po wyjściu z klatki zaczynał płakać to kucałam obok niego, powiedziałam raz, że porozmawiamy jak się uspokoił. Jak przestał płakać to mu tłumaczyłam i było dobrze. Ataki zdarzały się coraz rzadziej. A na początku nie raz atakom furii towarzyszyło mu bicie głową o podłogę wiec łatwo nie było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś bym się martwiła, że z moim synkiem jest coś nie tak, ale dzięki takim historiom jak ta, wiem, ze to w miarę normalne.. Niestety u nas tez zdarza się uderzanie głową o podlogę/ ścianę..

      Usuń
  2. Bardzo przydatny wpis, na pewno skorzystam z wielu porad , bo moj maluszek tez juz jest malym buntownikiem :) oby ten okres jak najszybciej minal..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby:) I trzymamy kciuki, żeby Twój maluszek przechodził bunt dwulatka łagodnie

      Usuń
  3. Rodzicielstwo weryfikuje wiele poglądów :)
    Po buncie dwulatka mamy kolejne bunty. Słowem, lekko nie jest i już raczej nie będzie, ale i tak jest pięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uhh.. ten etap dopiero przed nami. Mała ma skończone 14 miesięcy, i może się rozpocząć w każdej chwili. Już teraz potrafi nieźle dać w kość:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam twoj wpis ponieważ córka wlasnie skonczyla 20 miesiecy, bacznie ja obserwuje i juz widze niktore oznaki buntu, a wiec niedlugo czas i na nas ;)

    Dziękuję za odwiedzinki u mnie http://dziewczynkajakmalinka.pl
    Niestety nie moge zaobserwowac bloga, wyskakuje mi jakis dziwny error. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj no to trzymamy kciuki, żeby bunt był łągodny:) To nic, może innym razem:) Bardzo mi miło, że zostawwiłaś ślad po sobie, a post się przyda:)

      Usuń
  6. nie mój temat nie mam dzieci ;) Jeden b art ma 17 lat prawie a drugi 5 ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj:) Mój synek jest tylko 2 miesiące młodszy od Twojego i doskonale wiem o czym piszesz. Nasz słodziutki i grzeczny do tej pory chłopiec, potrafi teraz pokazać różki. No cóż, zmiany są nieuniknione i dobrze, że są! Bo to tylko świadczy o tym, że dzieciaczki nasze rozwijają się prawidłowo:) Ale codzienność potrafi być trudna...i najlepiej wiedzą o tym ci, którzy mają małe dzieci.
    Ja też przerabiam teraz etap "ja sam"...i choć to trudny czas, to bywa też zabawnie, bo synek zamiast sam, mówi cham. Wyobraź więc sobie taką sytuację, idziemy na spacer i mamy przejść na drugą stronę ulicy, chcę go wziąć za rękę, a synek krzyczy: mamo ja cham, ja cham:)
    Pozdrowienia dla Ciebie i całej rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe rozbawiłaś mnie z rana:)) Oluś jeszcze niewiele mówi, co może zwiększać frustrację. Echh to życzę Ci i sobie wytrwałości:)

      Usuń
  8. ja przechodzę bunt 12-latki :) Obserwuję zapraszam do siebie :)
    http://anaikosmetyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę bunt dwulatka mija? Ja od prawie 4 lat odnoszę wrażenie, że ten okres nigdy nie mija tylko co jakiś czas przechodzi w stan chwilowego uśpienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe no pewnie tak jest, że na każdym etapie cś nowego wchodzi w grę:) Ech nikt nie powiedział, że latwo będzie:) Ale trzeba dawacć radę, bop dzieci, to najpiękniejsze co możemy mieć:)

      Usuń
  10. ja jeszcze nie jestem w tematyce wychowania dzieci ich buntów czy nie ale wiem że to trudny temat i u każdego wygląda to inaczej:) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, to racja, bo każde dziecko jest inne, i rodzice także:)

      Usuń
  11. Tak naprawdę to każde dziecko nie ważne w jakim wieku ma swojego rodzaju bunt :P czy to 2 latek czy nastolatka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. moje dziecko jest ze stycznia 2015 i właśnie przechodzimy bunt dwulatka. Najgorsze jest jednak to, że wiele kobiet, które już swoje dzieci odchowały upomina mnie, że bunt dwulatka nie istnieje, że tylko w matce jest problem... masakra

    OdpowiedzUsuń
  13. Przerabialiśmy chociaż łagodną formę. Za to teraz wkraczamy w okres testowania rodziców np czy może bić i jaka będzie reakcja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przetrwaliśmy bunt 2 latka, potem 3latka, a obecnie przerabiamy bunt 4-latka. W tym wszystkim musimy pamiętać, że najważniejszy jest nasz spokój i cierpliwość. Mimo iż to bardzo ciężkie, bo nie raz dzieci swym zachowanie wyprowadzają nas z równowagi. Jako rodzicie musimy również pamiętać, że zachowanie dziecka wynika z etapu rozwoju poznawczego, emocjonalnego i anatomicznego. Takie maluszki mają jeszcze nie rozwinięty układ emocjonalny i naszym zadaniem jest in pomóc uporać się z emocjami, kórych same nie rozumieją, a tym bardziej nie potrafią nad nimi zapanować. Także wrażliwość i empatia to kolejna rodzicielska cecha 😉. Pozdrawiam
    Odnova.net

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja ma 20 mcy i właśnie ten etap się zaczyna. Jeszcze nie rzuca się po podłodze ani nie tupie, ale już krzyczy jak coś jej nie wychodzi albo rzuca zabawkami. Taki mały złośnik :-) No trudno, trzeba to jakost przetrwać :-D Tylko czasem ciężko samej nie krzyczeć czy nie tracić cierpliwości przy takich sytuacjach!

    OdpowiedzUsuń